Śniadanie: mała ,niedokończona kromka chleba ze słonecznikiem (nie wiem gdzie był ten słonecznik ale ok) posmarowana mniej niż łyżeczką serka Almette. Do tego parę "paluszków" papryki ,2 pomidorki koktajlowe i parę plastrów ogórka.
Obiad: Mniej niż gałka ziemniaków (jakaś połowa) ,kawałeczek mięsa w sosie własnym (mięso poskubałam ,zjadłam jak najmniej a sos jak najdokładniej odkładałam) ,5 ogórków konserwowych (2 małe i 3 troszeczkę większe).
Kolacja: Niecały jogurt Jogobella light i niecała mała mandarynka.
+ trening (50 długości ,granie przez jakieś 30 minut ,cwiczenia na nogi) i 100 brzuszków.
+ trening (50 długości ,granie przez jakieś 30 minut ,cwiczenia na nogi) i 100 brzuszków.
I co myślicie? Powtórzę ,że rodzice strasznie mnie pilnują. Robię co w mojej mocy aby było jak najmniej kcal. Jutro rano się mierzę i ważę. Nie będzie mnie tu do piątku bo wyjeżdżam do babci. Mam mały plan jak się ograniczac i wszystko będę zapisywac w moim notesiku. Kiedy tylko będę mogła zdam wam relację jak było ,może napiszę jakieś bilanse ale pewnie będą okropne...
Byłam dzisiaj u tego "specjalisty" a tak na prawdę psychiatry specjalizującego się w zaburzeniach odżywiania. Rozmawiał ze mną o różnych rzeczach ,nie tylko o odżywianiu ale mimo to co powiedział (do tego przy rodzicach) na końcu? Że zdecydowanie mam ANOREKSJĘ. On jest chyba ślepy. Anorektyczki są chude ,silne ,idealne. A ja? Na pewno taka nie jestem. W dodatku nie zasługuję na Ane. Nie zasługuję na bycie Pro-Ana. Kiedyś może będę tego warta ale teraz zdecydowanie nie. Powiedział ,że jak nie przytyję to mogę trafic do szpitala. Dał mamie namiary do jakiegoś ośrodka ,że niby nam pomogą i "dobrze" się mną zajmą. Są tam jacyś specjaliści ,mają odpowiednie warunki i żebyśmy się tam zgłosili. Sama nie wiem co mam o tym myślec. Do tego powiedział ,że mam przytyc do 48KG I UTRZYMAC WAGĘ. Prędzej się zabiję. Dla mnie maks. to 44/45 kg. Teraz i tak wyglądam jak spaślak to co będzie przy 48kg?
Korzystając z okazji życzę wam motylki radosnych ,spokojnych świąt spędzonych w rodzinnym gronie oraz szczęśliwego nowego roku. Bądźcie silne w tym trudnym okresie ,wierzę w was i trzymam za was kciuki ♥
Tyle na dzisiaj. Znowu się rozpisałam ale musiałam o wszystkim napisac. Trzymajcie się ciepło i chudo ,wracam w piątek ♥
PS: DZIĘKUJE JEŚLI MNIE ZAOBSERWOWAŁAŚ I SKOMENTOWAŁAŚ COKOLWIEK ,TO BARDZO DUŻO DLA MNIE ZNACZY.

.jpg)
Jejkuuu *.* jak ty malutko ważysz! Ja też tak chce... Zazdroszcze Ci tego że jesteś taka silna. Dąże do twojej wagi. Nie zazdroszcze sytuacji z tym 'specjalostą'. Dodaje do obserwowanych. Wpadaj do mnie :*
OdpowiedzUsuńJak ty sobie świetnie radzisz :o <333
OdpowiedzUsuńhttp://idealna-chuda.blogspot.com/