Dzisiejszego bilansu nawet nie będę komentowac. Wszystko co zjadłam rozpisałam w notesiku więc po prostu przepiszę.
Śniadanie: Połowa tosta z serem (ser jak najwięcej odłożyłam i zjadłam sam chleb). "Podziubałam" trochę w jajecznicy ale jej nie zjadłam. Do tego 1 pomidorek koktajlowy i 3 plastry ogórka.
Obiad I: Zupa jarzynowa z której powybierałam marchewkę ,seler i paprykę a mięsa i ziemniaków nie tknęłam. Nie dokończyłam i zjadłam mniej więcej połowę.
Obiad II: Tata zrobił jakieś mięso (powiedział ,że to szynka?) w sosie własnym ,zjadłam jakąś maks. 1/4 a nawet mniej (nienawidzę takiego mięsa) a sos jak najdokładniej odkładałam. Do tego jakoś połowa gałki ziemniaków ,2/3 pomidorki koktajlowe i 1/4 ogórka kiszonego.
Łącznie: Nie mam pojęcia i modlę się żeby jak najmniej. Jeśli ktoś wie ile to proszę NAPISZCIE.
Na prawdę się staram ale to strasznie trudne ,zwłaszcza z moimi rodzicami. Wszystkie posiłki jemy razem ,podczas nich mnie obserwują i sama nie wiem co mam robic. Mam jeśc śniadanie ,2 dania na obiad i kolację. Na szczęście kiedy jemy II danie to dośc późno i ,tak jak dzisiaj, wymiguję się od kolacji.
Ten obrazek jest taki piękny.
Piękny ,bo jako jeden z niewielu prawdziwy.
Trochę się rozpisałam ale tak już mam kiedy zaczynam pisac posta. Zawsze lepiej się czuję kiedy już wszystko z siebie "wyrzucę". DZIĘKUJE JEŚLI DOTRWAŁAŚ DO KOŃCA. Miło gdybyś ZOSTAWIŁA PO SOBIE JAKIŚ ŚLAD. Dziękuje ,że jesteś i jeśli zostaniesz x
Trzymajcie się chudo ♥


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz