Bilans z dzisiaj:
śniadanie: filiżanka kawy z łyżką mleka 0,5% - maks. 25 kcal (?)
II śniadanie: jabłko - ok. 60 kcal
obiad: suchy naleśnik - maks. 100 kcal (ważył 30g)
kolacja: zrobię kanapkę ale zawinę ją w woreczek i tak na prawdę nie zjem nic ,wypiję kawę zbożową albo ostatecznie zjem jabłko - maks. 60 kcal
Łącznie: maks. 250 kcal
Co u was? Jak wasze bilanse? Ja teraz staram się zrzucic trochę przed świętami bo znając życie będą jeszcze bardziej wpychac we mnie jedzenie. Nie mam wyjścia ,muszę przytyc albo będę musiała brac hormony. Wolę to sama kontrolowac a nie mimo "normalnego" jedzenia tyc przez jakieś głupie tabletki.
JEŚLI WIECIE COŚ NA TEMAT PRZYJMOWANIA HORMONÓW ,CZY NA PRAWDĘ SIĘ OD NICH TYJE TO PROSZĘ NAPISZCIE W KOMENTARZU ,COKOLWIEK.
Zrobię sobie herbatę i idę się uczyc na jutro. O 17:30 jadę do psychologa na wizytę. Nie jest aż tak źle ,w miarę fajnie z kimś w końcu porozmawiac. W nowym roku chcę trochę nad sobą popracowac ,zmienic się i stac się lepszym człowiekiem. Mam nadzieję ,że dam radę.
Do jutra ,trzymajcie się chudo x
Jakie dokładnie hormony i dlaczego?
OdpowiedzUsuńTrzymaj się! ; *
http://weird-flux.blogspot.com/
Nie wiem jakie dokładnie ,lekarz mi mówił ,że jeśli nie przytyję i nie wróci mi miesiączka to będę musiała brac...
Usuń