poniedziałek, 4 listopada 2013

Leci

Co u mnie? Leci.

Dawno mnie tu nie było co? Jakoś nie mam weny i ochoty. W dodatku w weekend sobie odpuściłam i tak - strasznie się wstydzę. Nie było aż tak źle ale jak dla mnie? Masakra. O dziwo przytyłam tylko 1 gram. Powinnam się martwic ale cieszę się bo muszę trochę przytyc. Mama chce wiedziec ile ważę ,wie o 47 kg a nie o 42/41. Chce mnie zabrac do dietetyka i takie tam pierdoły. Aktualnie siedzę i umieram ,chyba jestem chora. Najchętniej do końca dnia leżałabym w łóżku ale przede mną jeszcze nauka i trening.

Tak dodatkowo bilans z dzisiaj:
Śniadanie: 1 niecała kromka pieczywa suchego (drugą wyrzuciłam) ,kawałeczek babeczki który wyplułam i gryz czekolady Milka (takiej bąbelkowej czy jakoś tak) = około 30/35 kcal.

Obiad: pół jajka na twardo + pomidor + 3 marchwitki + parę ogórków korniszonych (konserwowych) = około 100 kcal.
Niestety ogórki okazały się innymi ogórkami. Jakimiś w ketchupie czy coś (moja ciocia takie robi ,po prostu chyba dodaje do zalewy ketchupu). Smakują jak zwykłe i zorientowałam się dopiero kiedy chciałam dołożyc sobie jednego. Mam nadzieję ,że nie moją jakoś więcej kalorii ,modlę się o to.

Podwieczorek & kolacja: najpierw przed treningiem zjem połowę jabłka i wypiję odrobinę kawy ,bez mleka i cukru (nie chcę paśc trupem) a na kolację kawę zbożową = około 50 kcal.

Razem =  185 kcal. Cholera a miało byc 150. Jestem idiotką. Mam nadzieję ,że spalę to na treningu ,boję się ,że zemdleję bo i tak czuję się słaba ale zobaczy się.

W szkole leci ,w domu szkoda gadac. Posprzątam trochę ,spakuję się i spadam na trening.
Trzymajcie się chudo xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz